Ciechocinek wszystkim w Polsce zapewne kojarzy się z mnóstwem sanatoriów dla seniorów, ale na ulicy Staszica mieści się Szpital Dziecięcy im. dra Markiewicza. Przyjeżdżają tu dzieci z całej Polski nierzadko wraz z opiekunami. W tym wpisie znajdziecie wszystko to co wiedzieć o takim uzdrowisku powinniście. Jak załatwić skierowanie na NFZ? Ile kosztuje pobyt prywatny?  Od jakiego wieku można skorzystać z kuracji uzdrowiskowej i  jaki jest zakres leczenia? Na te i inne pytania znajdziecie poniżej odpowiedzi.

SZPITAL UZDROWISKOWY NR III IM. DRA MARKIEWICZA. 

Dziecięcy Szpital Uzdrowiskowy im. dra Markiewicza przeszedł gruntowny remont w 2015, przez co aktualnie utrzymany jest w nowoczesnym stylu i może przyjąć jednocześnie 168 osób. Jest też dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych dzieci.

Dzięki nowoczesnej bazie zabiegowej, bezpośrednio na miejscu wykonywane są zabiegi kinezyterapeutyczne, borowinowe, fizykoterapeutyczne, masaże, inhalacje, zabiegi, kąpiele w wannach i basenach solankowych.

Profile lecznicze:

  • choroby układu nerwowego (neurologia)
  • choroby górnych dróg oddechowych (laryngologia)
  • choroby reumatologiczne (reumatologia)
  • otyłość
  • choroby ortopedyczno-urazowe (ortopedia)
  • osteoporoza

Pacjencji Szpitala im. dra Markiewicza są nie tylko otoczeni opieką lekarską, ale również opieką wychowawców, psychologów oraz dietetyków.

Jeżeli turnus dziecka przypada w roku szkolnym, dzieci mają zapewnioną naukę na miejscu w Zespole Szkół Uzdrowiskowych Nr 1 w zakresie przygotowania przedszkolnego, szkoły podstawowej oraz liceum. Rodzic więc ma pewność, że ich dziecko nie opuści zajęć szkolnych i będzie realizowany program nauczania taki sam, jak w szkole do której uczęszcza dziecko.

Kontakt:

  • nr. telefonu – 54 283 60 72
  • e-mail markiewicz@uzdrowiskociechocinek.pl

 

POBYT NA NFZ.

Było to zdecydowanie najczęściej zadawane pytanie przez Was. Wiele osób nie miało też świadomości, że można się ubiegać o taki pobyt na NFZ, oraz – co więcej – nie wiedziało co zrobić, aby wyjazd został sfinansowany z NFZ.

Na wstępnie należy jednak podkreślić, że takie pobyty są dla dzieci od 3 r.ż.

Tak naprawdę same procedury są w gruncie rzeczy banalnie proste. Wystarczy wizyta u lekarza rodzinnego, wypisanie wniosku, wysłanie tego wniosku do waszego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, a następnie czeka się 30 dni na odpowiedź. Taki wniosek może wysłać albo rodzic, albo lekarz.

W samym skierowaniu nie ma rubryki do którego uzdrowiska dla dzieci NFZ ma skierować Wasze dziecko, ale lekarz może zasugerować, że najlepszy byłby np. Ciechocinek ze względu na sam klimat, czy zabiegi, które pomogą na problemy zdrowotne Waszego dziecka.

Kolejna ważna informacja jest taka, że rodzic płaci za siebie. NFZ nie finansuje rodzicom pobytu. Turnusy trwają 21 lub 27 dni. W przypadku pobytu dziecka do 6 roku życia, obowiązuje skierowanie z opiekunem i wówczas rodzic płaci za siebie 1680 zł. Poza zakwaterowaniem rodzic ma zapewnione również posiłki – wychodzi 80 zł na dzień.

Od 7 roku życia NFZ kieruje do uzdrowiska dzieci indywidualnie. Uzdrowisko Ciechocinek S.A. umożliwia pobyt rodziców również i ze starszymi dziećmi – wtedy pobyt rodzica lub opiekuna jest pobytem prywatnym – i płaci on 105 lub 115 zł w zależności od rodzaju pokoju.

W przypadku dorosłych, którzy chcą skorzystać z uzdrowisk w ramach NFZ narzucone są pewne limity. Natomiast w przypadku dzieci ich nie ma. Lekarz po powrocie dziecka z jednego turnusu, może od razu składać wniosek o kolejny.

Dziecko nie musi mieć stopnia niepełnosprawności, aby starać się o taki pobyt.

 

 

POBYT PRYWATNY.

Możecie skorzystać z takiego pobytu również prywatnie.

Prawdę pisząc ja osobiście sądziłam, że taki pobyt jest dużo droższy, zwłaszcza, że dziecko ma jednak zabiegi, które np. zwykle, kiedy robi się je pojedynczo na NFZ wynoszą czasem około 100 zł za jeden. W połączeniu z noclegiem i jedzeniem spodziewałam się kwoty co najmniej dwa, trzy razy wyższej niż cena faktyczna.

Tymczasem okazuje się, że taki pobyt jest właściwie w cenie przeciętnej kolonii, na którą rodzice często posyłają swoje dzieci. A jednak sama profilaktyka i rehabilitacja dzieci, zwłaszcza w takich warunkach “wakacyjnych” odgrywa ogromną rolę w leczeniu uzdrowiskowym dzieci i młodzieży. Tym bardziej, że ogólnie dzieci mają zapewnione atrakcje poza zabiegami.

Cena pobytu leczniczego to od 139 zł do 145 zł na dzień. Wszystko zależne od jest od rodzaju pokoju oraz daty, w której chcielibyśmy posłać dziecko. Pokój dwuosobowy to 139 zł od 8.01-30.04 oraz 1.10-22.12 lub 135 zł przy pokoju trzyosobowym (oczywiście jest to cena za 1 miejsce w pokoju). Natomiast 149 zł i 145 zł jest w przypadku wyjazdów od 1.05 do 30.09 czyli w tzw.”sezonie”.

W cenę wliczony jest oczywiście pokój, wyżywienie (5 posiłków dziennie), całodobowa opieka lekarska i pielęgniarska oraz zabiegi lecznicze (3 dziennie, oprócz niedzieli i świąt zgodnie z ordynacją lekarską).

Jeżeli np. chcecie przyjechać na taki pobyt całą rodziną płacicie za siebie (bez zabiegów) 115 lub 105 zł w zależności od rodzaju pokoju. Jeżeli macie drugie dziecko poniżej 3 r.ż, które chcecie ze sobą zabrać, jego pobyt jest gratis, przy czym śpi ono wtedy w łóżku rodziców. Możecie pokryć wtedy ewentualnie koszty żywienia, ale np. ja uważam, że porcje żywieniowe są tam tak duże, że spokojnie naje się tym, co dostaje rodzic i starsze rodzeństwo.

Widzieliśmy wiele rodzin właśnie z dwójką, a nawet trójką dzieci, w tym z dziećmi młodszymi nawet od Staszka. Jedno dziecko przyjechało na zabiegi, a np. młodsze towarzyszyło i rodzice zamiast w inne miejsce na wakacje, przyjechali do Ciechocinka, bo tu w sumie też jest co robić, o czym za moment.

 

NASZ POBYT. ZABIEGI.

Byliśmy tu 6 dni, z czego chłopcy mieli 5 dni zabiegów, więc o wiele mniej niż ilość zabiegów na pełnym turnusie. Wprawdzie piszę tutaj w liczbie mnogiej, ale tak naprawdę słowo “zabiegi” w przypadku Stasia to spore nadużycie. Tak naprawdę niewiele współpracował, a jego stan zdrowia w gruncie rzeczy pozwalał jedynie na “zabawę” i pokazanie co szpital ma do dyspozycji, bo w porównaniu do brata, on nie musi żadnych zabiegów przechodzić, by poprawić swoje zdrowie. I ja po prostu uważam, że on na takie miejsce jest po prostu zdecydowanie za mały i rozumiem skąd ten limit od 3 r.ż.

Staś tak naprawdę przeszedł jedynie przez basen solankowy w którym i tak nie uczestniczyć w zajęciach, tylko bawił się z tatą, oraz przez Lampę Bio-v na stopy – tu siedział grzecznie jak tata czytał mu książkę. Chciano mu pokazać też matę wibracyjną, ale ani razu nie udało się, aby stanął na niej, a jak zapisano mu hydromasaż jako alternatywę, to już w ogóle było wybitnie źle, więc ostatecznie zrezygnowaliśmy całkowicie i został przy basenie i lampach.

Ale jest jeszcze Jaś, który ma problemy z nogami. Chciałabym ominąć szczegółowy opis jego problemów, więc napiszę tylko w skrócie, że Jaś aktualnie potrzebuje rehabilitacji (którą prywatnie rozpoczynamy od przyszłego tygodnia). Dlatego ten wyjazd był nam bardzo na rękę, bo Jaś przez te 5 dni miał zabiegi, które miały poprawić kondycję jego nóg. Na dodatek nasz problem wyszedł krótko przed wyjazdem, więc kiedy go planowaliśmy nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Tzn. podejrzewaliśmy problemy, ale nie aż takie. I też dlatego będziemy się starać, aby Jaś mógł przejść cały turnus w niedalekiej przyszłości w ramach NFZ, a jak NFZ uzna, że jednak się nie kwalifikuje do refundacji, to wtedy prywatnie.

Jaś miał zawijane w borowinę kolana, basen solankowy oraz ćwiczenia na sali. Zarówno basen jak i ćwiczenia z fizjoterapeutą były grupowe, ale dostosowane do niego i jego problemów. Grup zarówno na basenie, jak i na sali było kilka. Każda grupa miała stałą godzinę zajęć przez cały okres trwania turnus, z ewentualną małą zmianą, jeżeli któryś ze specjalistów nie mógł akurat przyjechać, przez co dzieci były przyzwyczajone do stałego rytmu dnia (co nam było bardzo na rękę).

 


  

POKOJE, JEDZENIE I JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO WYJAZDU.

Pokój szczegółowo pokazywałam na story, oraz wiele innych rzeczy, które specjalnie zapisałam w wyróżnionych relacjach. Dlatego jeżeli ktoś nie był z nami na bieżąco a chciałby zobaczyć, możecie spokojnie jeszcze obejrzeć. Link do relacji – TU.

Staś spał z nami, ale jak złożyliśmy dwa łóżka nie było z tym żadnego problemu. W pokoju mieliśmy przestronną szafę z lustrem, dwie szafki, czajnik, lodówkę, stolik z trzema krzesłami oraz telewizor. W samej łazience znajdował się prysznic, nie wanna, ale również suszarka do prania. My akurat nie mieliśmy pokoju z balkonem, ale wywieszaliśmy nasze pranie na balkonie   w świetlicy dla dzieci. Balkon był duży i korzystali też z niego inni rodzice.

Na naszym oddziale mieściła się też kuchnia w której można było podgrzać sobie jedzenie. Nie miałam też żadnego problemu z wyprasowaniem sobie ubrań (mimo iż nie zabrałam swojego żelazka), bo jest tam do tego specjalnie przeznaczona sala, na której  z żelazka można skorzystać.

Posiłki były naprawdę dobre. Ktoś zadał pytanie o BLW u dzieci. U nas nie było z tym problemu ze Stasiem, bo on jadł wszystko sam, a posiłki były ogólne dla każdego. Tu poniżej przykładowa kolacja. Z drugiej strony stoły były jeszcze grejpfruty oraz kiełbasa. Chleb dostawaliśmy zarówno ciemny jak i biały.

Dla dzieci, które trafiają do uzdrowiska z powodu otyłości są przygotowane nieco inne posiłki, mniej kaloryczne. Można również skorzystać z diety wegańskie lub wegetariańskiej. 


Jeżeli chodzi o samo przygotowanie to poza wszystkim tym, co należy zabrać (ubrania, środki higieniczne itp.) dziecko powinno mieć strój sportowy, ręcznik na basen, klapki na basen, strój kąpielowy i czepek.

Oczywiście poza tego typu rzeczami należy też zabrać ze sobą dokumenty medyczne, oraz ewentualnie leki, jeżeli dziecko bierze jakieś na stałe. Przed rozpoczęciem zabiegów dzieci są kierowane do gabinetu pielęgniarki (gdzie są ważone i mierzone, a także wprowadza się je do systemu), następnie idą do gabinetu lekarskiego gdzie są badane i gdzie ustala się jakie zabiegi dziecko powinno mieć, dopiero później ustala się harmonogram w jakich godzinach takowe zajęcia będą.

Jeżeli chodzi o nasze odczucia to ludzie, którzy tam pracują są naprawdę zaangażowani w swoją pracę i mają niesamowite podejście do dzieci, a ja naprawdę jestem pod tym kątem bardzo wymagająca. Już w samej recepcji na start, człowiek spotyka się z ludźmi, którzy się uśmiechają i służą pomocą.

 

CIECHOCINEK. CO MOŻNA ZOBACZYĆ?

Pierwsze co mnie urzekło w samym Ciechocinku to dużo zieleni. Naprawdę dużo. Może są miejscowości gdzie jest tego więcej, ale ja z perspektywy mieszkania w miejscu, w którym raczej wspiera się bardziej betony niż zieleń, byłam autentycznie zauroczona. Jest po prostu gdzie spacerować, gdzie chodzić, dzieci mają gdzie biegać.

Miejsca, które można zobaczyć:

  • Tężnie solankowe. My staraliśmy się chociaż raz dziennie zrobić koło tężni spacer. Jest tam również grona solankowa i zaleca się spędzić tam około 20-30 minut. Na tężniach są też punkty widokowe. Szpital w którym byliśmy jest zaraz obok tężni, więc mieliśmy dobrą lokalizację.

 

  • Fontanna Grzybek.  Tak naprawdę w Ciechocinku jest cała masa fontann, ale ta jest najbardziej popularna. Dodatkowo jest źródłem wody solankowej. Zwykle jest tam naprawdę bardzo dużo ludzi, którzy siedzą wokoło fontanny na ławeczkach. Jaś twierdził, że to UFO, a Staś, że czapka.

 

  • Warzelnia soli. Samo to miejsce można zwiedzić i zobaczycie tam między innymi wystawę zabytkowych urządzeń rehabilitacji uzdrowiskowej. Można tam również zobaczyć proces warzenia soli, z racji tego, że z tężni solanka jest transportowa rurami właśnie do tej warzelni.

 

  • Teatr letni. Piękna perła architektury XIX wieku.

 

  • Deptak sław. Powstał w 2014 roku, więc całkiem niedawno. Pierwszy swoją gwiazdę z odciskiem buta i autograf zostawił Zbigniew Boniek. Znajdziecie tu takie nazwiska jak np. Maryla Rodowicz, Maciej Stuhr czy Robert Korzeniowski.

 

  • Park Zdrojowy. Spory obszar zieleni (sprawdziłam, całe 16ha!). Znajduje się tu Muszla Koncertowa, którą poniżej pokazałam na zdjęciach, czy Pijalnia Wód Mineralnych. Jest tu również bardzo bogata roślinność, oraz fontanna Jasia i Małgosi.

 

  • Zegar Kwiatowy. Ciekawą informacją jest fakt, że powstał już w latach 30 XX wieku. Wszystkie jego elementy wysadzane są corocznie z kilkunastu tysięcy różnokolorowych kwiatów.

 

  • Dworek Prezydencki. My akurat tylko raz przejeżdżaliśmy obok. Znajduje się on na skraju kolejnego parku, tym razem Sosnowego. Dworek jest aktualnie do zwiedzania, ale w latach 1933-1939 służył jako miejsce wypoczynku urzędników państwowych wyższych szczebli.

 

Dodatkowe atrakcje bezpośrednio dla dzieci:

  • Park Linowy. Nie jest on jakoś mocno rozbudowany, ale wystarczająco by zachęcić dzieci do aktywności. Jaś z tatą byli na nim dwa razy. Bilety są bardzo tanie.

 

  • Skate park. Tu dojeżdżaliśmy autem i oczywiście zabraliśmy ze sobą rowerek biegowy Stasia i hulajnogę Jasia. Jaś poznał tam kolegę z którym się umawiał potem na kolejne dni wieczorami.

 

  • Wodny plac zabaw. Znajduje się on również blisko uzdrowiska w którym byliśmy i jest całkowicie darmowy. Niemniej jednak jak przyjechaliśmy w niedzielę było tam bardzo dużo ludzi i udało nam się tam dotrzeć dopiero w tygodniu. Ludzi było znacznie mniej, a ja miałam gdzie usiąść.

 

W parkach w Ciechocinku znajdziecie również wiele fajnych placów zabaw dla dzieci.

A poniżej porcja zdjęć. 🙂

 

 

Wiecej informacji znajdziecie na stronie uzdrowiskociechocinek.pl. Chciałam Wam również na koniec napisać, że pokazanie Wam tego miejsce i zrealizowanie tego projektu było dla mnie szalenie ważne, ale i również stresujące, bo nie były to typowe wakacje i pierwszy raz robiłam coś takiego. Mam nadzieję, że nasze relacje były wartościowe (starałam się uchwycić najważniejsze momenty pobytu), oraz, że z wpisu dowiedzieliście się wszystkiego co chcieliście.

W razie gdyby nadal nasuwały Wam się pytania koniecznie dajcie znać, postaramy się odpowiedzieć.

 

______

Wpis powstał przy współpracy z Uzdrowisko Ciechocinek.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.