Dziecko nie idzie do Komunii Świętej. Moje własne. Do tego wpisu zabierałam się od kilku tygodni. Dlaczego? Dlatego, że kiedy poruszyłam ten temat na blogu kilka lat temu moi odbiorcy podzielili się na dwa obozy. Pierwszy obóz był tolerancyjny, wiele osób gratulowało podjęcia decyzji i poniekąd odwagi. Drugi obóz straszył konsekwencjami – między innymi jak dziecko zareaguje na komunię swoich rówieśników. I nadszedł ten czas, kiedy komunia za pasem, rocznik Jaśka w tę niedzielę dostąpi tego “zaszczytu”, a moje dziecko … nie. I jakie są tego konsekwencje? Żadne. Niepotrzebnie mnie straszyliście.




DZIECKO NIE IDZIE DO KOMUNII. BO NIE MUSI.

Nie jesteśmy tolerancyjnym narodem. Czasem nam się tak wydaje. Ale to nieprawda. W kwestii religii jesteśmy społeczeństwem, które nie znosi “inności” i kompromisów. Nie chcecie zaakceptować wiary w innego Boga, ani braku wiary. I łatwo się w tym wszystkim pogubić, bo wielu rodziców choć chciałoby podjąć inną decyzję, ich rodziny nie chcą tego zaakceptować i rodzice się uginają. Pod presją otoczenia. I to jest złe.

Każdy sakrament ma swoje dalsze konsekwencje. Kiedy chrzcimy dziecko przyrzekamy przed Bogiem, że będziemy to dziecko wychowywać właśnie w TEJ wierze, że będziemy przekazywać TE wartości i wyznawać tego jednego Boga. I ja to w pełni rozumiem, bo uważam, że każdy powinien kroczyć tą ścieżką, którą czuje, że jest mu dobrze. Jest mi wszystko jedno jaki Bóg danej osobie towarzyszy. Grunt, że ta osoba nie wchodzi na moją ścieżkę, ciągnąc mnie na siłę na własną.

Kiedy poinformowaliśmy rodzinę, że nie zamierzamy chrzcić Jasia spotkaliśmy się z dwoma, skrajnie różnymi reakcjami. Pierwsza była nam bardzo potrzebna, bo utrwalała nas w przekonaniu, że robimy dobrze. Po prostu grupa osób z rodziny to zaakceptowała, twierdząc, że mamy do tego pełne prawo. Lecz druga grupa usilnie próbowała nas  przekonać do chrztu najróżniejszymi argumentami. I jednym z argumentów, najczęściej pojawiających się był fakt, że “Takie dziecko nie idzie do Komunii!”.  Widzicie. W gruncie rzeczy wcale nie musi.

 

WIARA W BOGA POMAGA I NALEŻY JĄ TOLEROWAĆ U INNYCH.

Wiecie, kiedy najbardziej zazdrościłam osobom wierzącym wiary? Kiedy na świat przyszedł Jasiek. Zazdrościłam tego, że mają do kogo się zwrócić o pomoc, myśląc i wierząc w to, że ten ktoś słyszy ich prośby. To był taki moment, kiedy myślałam o tym o ile łatwiejsza jest wiara, o ile łatwiej przez to przechodzić. Ja mogłam mówić sama do siebie, wiedząc, że będę jedyną osobą, która to usłyszy. Nie było nikogo w kogo istnienie bym wierzyła, kto przy gorliwej modlitwie mógł spełnić moją prośbę jak złota rybka czy Dżin z bajek, które tak lubiłam czytać. Osoby z naszej rodziny odmawiały jednak za Jasia intencje na mszach. Dziękowaliśmy z szacunku do tych osób. Oni wierzyli, że Bóg ich wysłucha. Ja wierzyłam tylko w lekarzy i to co oni mogą mi zagwarantować. Moim Bogiem był personel medyczny.

Kiedyś ktoś mi powiedział, że wstydzi się przyznawać, że wierzy w Boga i to w towarzystwie, które przyjęło wszystkie sakramenty. A wstydzi się przyznawać dlatego, że spotyka się z reguły z prychnięciem, ironicznymi żartami i taka osoba nie czuje się poważnie. Czuje, że to w co wierzy (czy może w kogo) jest powodem do śmiechu, mimo iż dla tej osoby jest to bardzo ważny, życiowy aspekt. I tu należy zacząć od słów: “każdy kija ma dwa końca, tolerancja nie dotyczy tylko jednej strony, ale tolerancja powinna dotyczyć nasz wszystkich”. Niestety nie dotyczy.

Swojego czasu przeczytałam książkę: “Ostatnia rozmowa. Dasz radę” śp. Ks. Jana Kaczkowskiego i Joanny Podsadeckiej. Był tam ważny cytat (choć polecam całą książkę!): “Przede wszystkim nie należy skupiać się na inności, ale na tym, co pozytywnego ona możne wnieść do naszego życia. Trzeba popatrzeć na drugiego nie przez pryzmat inności, ale przez człowieczeństwo, które przecież mamy wspólne”.

Nikogo w tym momencie nie powinno więc dziwić, że ludzie, którzy na pewnym etapie swojego życia stwierdzili, że dziecka nie chcą wychowywać w wierze katolickiej, muszą stoczyć bój ze społeczeństwem, które na tę “inność” nie jest gotowa. Koronnym argumentem jest wtedy Komunia Święta. “Dziecko nie idzie do komunii?! Będzie takie nieszczęśliwe!”

 

ROZMAWIAMY Z DZIECKIEM O WASZYM BOGU. 

Swojego czasu miałam ogromne wątpliwości. Trudno się zresztą dziwić, skoro moje dziecko rozpoczęło szkołę, a ja nie wiedziałam na ile zostanie zaakceptowane to, że nie chodzi na religię. (w przedszkolu wyraził chęci więc przez dwa lata uczestniczył w religii, w szkole już nie chciał) W gruncie rzeczy miałam świadomość, że będzie to sprawdzian dla nas wszystkich i zostałam pozytywnie zaskoczona. Jeżeli moje dziecko z tego tytułu spotkały jakiekolwiek przykrości nigdy nas o tym nie informował, a takich dzieci jak on jest tylko dwoje (on i jeszcze jedna dziewczynka).

Ten argument: “Będą się z niego śmiać” uważałam za naprawdę okrutny. Osoby wypowiadające te słowa, miały dzieci już w szkołach i sami chrzcili i posyłali dzieci do komunii. Nie rozumiałam więc za bardzo dlaczego nie ma możliwości aby od małego wpajać dzieciom szacunek do innych religii, bo prawda jest taka, że dzieci są najmniej nasiąknięte podziałami. Ten podział wpajamy w dzieci my, dorośli. Dla dziecka nie ma znaczenia kolor skóry, imię, narodowość czy religia – znaczenie ma to dla dorosłych. Dorosły jest drogowskazem. I warto tego nie spieprzyć.

Szkoła zawsze fajnie z nami współpracowała. Byli otwarci między innymi na naszą elastyczność, dlatego Jasiek mógł grać w Jasełkach. Nie była to może jakaś główna rola, ale zawsze w tym stadku się potrafił odnaleźć między innymi jako pastuszek. Bez problemu zabrałam go pewnego razu do święconki chcąc mu pokazać na czym to wszystko polega i wyraziłam zgodę na uczestnictwo Jaśka w mszach świętych jeżeli sam jest zainteresowany. Niestety wszystkie osoby z rodziny, które mocno nas namawiały na ochrzczenie dziecka, nigdy nie podjęły się by uczestniczył z nimi w mszach świętach, mimo iż wielokrotnie dawaliśmy jasno do zrozumienia, że jak najbardziej jesteśmy do tego przychylni. Ostatecznie na mszy wylądowaliśmy razem, na jednym ze ślubów kościelnych.

Rozmawiamy z dzieckiem o Bogu często. Musimy. Uważam, że warto mu mówić, adekwatnie do jego wieku jak ważną rolę w życiu wielu ludzi ten Bóg odgrywa. Jaki ten Bóg jest ważny i dlaczego należy tych ludzi tolerować. Czuję taką potrzebę przede wszystkim dlatego, że w pewnym momencie może natrafić na ludzi, którzy będą go przekonywać, że jest zły lub gorszy, bo nie wierzy właśnie w tego Boga. Wpajanie mu od początku pewnych wartości również religijnych, uczenie go historii religii, oraz ich odłamów daje mi poczucie, że moje dziecko w przyszłości będzie mogło wejść z daną osobą w interakcje bez większego problemu i bez szkód dla własnego samopoczucie. A przy okazji nie będzie wyśmiewał wiary w Boga, bo to równie ważne. Dobro człowieka nie ma nic wspólnego z religią. Człowiek dobry jest człowiekiem dobrym, nie religijnym.




 

SZCZĘŚLIWE DZIECKO NIE IDZIE DO KOMUNII. 

Komunia nie spędza nam snu z powiek. Kiedyś myślałam, że weźmiemy go na ten czas do Disneylandu. Nawet były takie zamiary, ale nagle nasze fundusze wakacyjne pochłonęły inne wydatki. Dzisiaj wiem, że nie muszę mu niczego wynagradzać, bo on jest bardziej dojrzały niż się po nim tego spodziewałam.

Moje dziecko rozumie, że nie chodząc na religię nie idzie do komunii. Wie również czym jest sakrament komunii, oraz dlaczego w chrześcijaństwie jest to bardzo ważne. Również wie, że tego dnia dzieci dostają prezenty. Nie jest mu żal, że on nie dostanie. Wychodzi na to, że wykazuje mądrość, która wiele dla mnie znaczy i ułatwia mi ten czas. Nie tupie nogą, bo nie dostanie tego co oni, a nie dostanie “przez nas”. Nie jest mu z tego powodu przykro. Wiem, bo dużo o tym rozmawiamy. Zrobiliśmy “coś” dobrze i wiem, że możemy być dumni i z niego i z nas samych.

Komunia nie powinna być traktowana jako nagroda. Komunia powinna być traktowana jako kolejny sakrament religii do której każdy rodzic chrzczący dziecko przynależy. Nie jako komercyjna posiadówkach w ekskluzywnych lokalach dość mocno spłycająca religię. Nie jako kolejny powód do obdarowania dzieci drogimi niekiedy do przesady prezentami. Komunia powinna mieć charakter religijny, a osoby powinny się skupić tylko na przyjmowaniu Eucharystii. Lata wyścigów, które dziecko tego dnia będzie ładniej wyglądać, kto za ile kupił sobie garsonkę na tę uroczystość, wreszcie wyścig kto więcej dostał i kto ma bogatszych krewnych, sprawił, że komunia uznawana jest za nagrodę, stąd ciągle powtarzające się argumenty: “Nie pójdzie do Komunii Świętej, nie dostanie prezentów, będzie mu przykro”. Szkoda tylko, że dalszą konsekwencją jest niekiedy spłacenie kolejnych lat pożyczki w banku za jednodniową imprezę. A to takie trochę błędne koło.

Ciągle mnie straszono tym, że skoro dziecko nie idzie do komunii, to z tego tytułu będzie nieszczęśliwe. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jednak szczęścia, a przynajmniej pragnie by dziecko nie miało pod górkę w życiu tylko dlatego, że podjęliśmy inną decyzję niż się tego po nas spodziewano. To trochę taki paradoks. Teoretycznie dajemy dziecku wolną wolę, a w praktyce mogłoby się okazać, że dając mu wolną wolę, tak naprawdę robimy źle. A nasze dziecko w tym momencie jest jedyną kompetentną osobą, która może nas ocenić. Nasz syn nas nie ocenia. Jest szczęśliwy. Jak zapewne Wasze dzieci idące w tym roku i w każdym kolejnym do Komunii Świętej.

 

 

____

Tak naprawdę problem z podziałami skończy się wtedy, kiedy ludzie zaczną tolerować wybory innych. Tak naprawdę jesteśmy już na dobrej drodze, bo żyjemy w czasach, w których coraz więcej osób ma odwagę iść nieco pod prąd zgodnie z własnym sumieniem i poglądami. Choć będziemy potrzebować jeszcze co najmniej dwóch pokoleń by przestano takie zachowania piętnować. Tolerancja powinna mieć szeroki wachlarz. Mam wrażenie, że jest to również kwestia dojrzałości – zauważyłam po sobie, że im jestem starsza tym więcej rzeczy toleruję i jestem bardziej otwarta i więcej słucham. A dzisiejszy wpis chciałam zadedykować wszystkim, którzy tak jak my byli straszeni komunią.

 




 

 

68 komentarzy

  1. Jak mały będzie brał ślub a będzie chciał kościelny to będzie mu brakowało tych sakramentow. Ja wszystko rozumiem, że nie wierzycie , że nie praktykujecie. Ale ile razy w sercu, w duchu kiedy coś się stało mówiliście Boże pomóż…. Wierzyłam w personel medyczny ale nie uwierzę w to że ani razu nie poprosilas Boga o pomoc. Dziecko jest małe. Skoro nie chodzi na religię , jak ma poznać ta wiarę , od was którzy nie wierzą ? Jak ma zdecydować czy chce iść do komuni czy nie ? Dla mnie to nie pojęte.

    Aneta
    1. W dzisiejszych czasach pójście do chrztu, komunii i bierzmowania jako człowiek dorosły to nie jest kompletnie żaden problem. Biorąc pod uwagę, że mam znajomego, który brał niedawno bierzmowanie żeby wziąć ślub kościelny, mogę śmiało stwierdzić, że takich osób jest cała masa. To kompletnie nie jest żaden problem, bo żadne drzwi nie zostały przed nim zamknięte. To, że w niedzielę nie pójdzie do komunii nie oznacza, że już nigdy nie będzie mógł tego zrobić.

      Co do "jak ma poznać tą wiarę od was którzy nie wierzą" – chciałam zauważyć, że we wpisie rozwinęłam bardzo mocno punkt o tym, że rozmawiamy z dzieckiem o Bogu. Nie wiem czy przeczytałaś całość od deski do deski, bo tekst jest długi.

      I jeszcze jedno, nie proszę Boga o pomoc. Jeżeli kiedykolwiek bardziej w Boga nie wierzyłam to właśnie wtedy na OIOMie.

      Noemi Pawlak
      1. Brak sakramentów nie jest problemem w organizacji ślubu kościelnego. Ba! brak wiary nie jest problemem 🙂 Jeśli druga strona jest wierząca i praktykująca można zdecydować się na jednostronny ślub kościelny 🙂 Osoba niewierząca składając przysięgę pomija fragment, gdzie powołuje się na Boga.
        Taki ślub nie jest konkordatowy i musi być poprzedzony ślubem cywilnym 🙂
        Informacje mam z pierwszej ręki 😉

        Aga
      2. Wiesz bardzo pięknie napisałaś to wszystko… Świadczy to o ogromnej dojrzałości co do wyboru drogi. Świadomości na co się zgadzasz, czego chcesz, a czego zdecydowanie nie… i to jest naprawdę imponujące, gdyż niejeden człowiek u schyłku życia nie ma nawet kilku procent tej determinacji w poznaniu własnych potrzeb… w poznaniu samego siebie…i to jest niesamowicie pozytywne! Zasmucił mnie jednak inny fakt…A mianowicie… jaki masz obraz chrześcijaństwa i naszej wiary katolickiej😔 To jest takie smutne… Mam wrażenie, że oceniasz to wszystko z perspektywy ludzi, którzy nie byli i nie są dla ciebie przykładem wiary żywej, prawdziwej, gorącej wiary stanowiącej radość z doświadczenia życia z Jezusem. Myślę jednak, że ludzie tzw. letni, "niedzieli kierowcy", ludzie tylko "religijni i pobożni bez doświadczenia żywej wiary" nie tacy o jakich mówi Słowo Boże i sam Bóg nie mogą być jedynym źródłem oceny chrześcijańskiego wymiaru rzeczywistości… To niesprawiedliwe! Jest dużo takich postaw… O których piszesz… Rozumiem… No już się pozastanawiałam nad tym o czym piszesz.. Rozumiem, że możesz mieć takie wnioski… Postaw takich o których piszesz " bo co ludzie powiedzą", "bo wyśmieją" "bo komunia to targowica próżności" " brak otwartości… na… (co nie wiem) bo radykalizm w wierze jest podstawą – tak, nie – , wszystko proste i jasne dla osoby nawróconej… Jasny stosunek do wzystkiego co niesie nawet pozór zła świadomy chrześcijanin podchodzi z rezerwą… Ale może otwartości na drugiego człowieka.. Ale Jezus zostawił nam testament… To co jest esencją… NAJWAŻNIEJSZE… "kochaj Boga że wszystkich sił… Że wszystkich… Całym sobą… Wszystkim co robisz… Że wszystkich sił… a bliźniego swego jak siebie samego…jak siebie samego… Jak siebie samego… " Przecież w tym zdaniu zamyka się całe człowieczeństwo… Cała prawda o nas samych… Cała prawda o Bogu… Jeśli ktoś tego nie wypełnia to nie jest Jego świadkiem… Umiłowany dzieckiem jest nawet jak się zgubił… Ale… Jezus nie takich świadków potrzebuje… To cudowne w jaki sposób prowadzisz swoje dziecko. Powiem Ci macie duże szanse na prawdziwe nawrócenie. Bóg chce gorących świadków, myślących ludzi, radykalnych w poglądach i odważnych. Kiedy nawracałam się, kiedy Bóg wchodził w życie mojej rodziny tak z przytupem… Kiedy odkrywałam życie we wspólnocie i moją biedę umysłową z wiedzą na poziomie szkoły podstawowej, kiedy Bóg poraził wiarą moje dorastające dzieci… doświadczałam łaski… Pokój i miłość wypełniły moje serce coraz bardziej rozumiała, że nie wyobrażam już sobie życia bez Jezusa… Dlatego napotykając zupełnie przypadkowo na ten twój jeden post… nie mogę do Ciebie nie napisać, bo ja doświadczając tak bardzo działania Boga w moim życiu nie mogę się tym nie dzielić… I tak smutno mi się zrobiło, że ty masz taki obraz… Czy naprawdę nie spotkałaś nigdy chrześcijanina wypełnionego światłem Bożym? Czy tylko zgorszenie… ból… Brak tolerancji, otwartości, przyjęcia z miłością? Zdaję sobie sprawę, że każdy człowiek jest takim albo takim katolikiem… Bo przecież każdy ma swoją historię, wywodzi się z innego środowiska, czymś innym się "karmi i napełnia"… Ale my nie patrzymy przecież na człowieka z jego biedą, grzechem i słabościami… Ale na Jezusa przez pryzmat Jego życia… Mamy pokładać ufność w nim a nie w drugim człowieku… Bo my ludzie upadamy co chwilę… Podnosimy się, ale w swoim człowieczeństwie jesteśmy jak trawa na wietrze… Pismo Święte opowiada pięknie i wyjaśnia w co wierzymy i dlaczego… Jezus jest odważnym gościem, idzie pod prąd, jest bohaterem… Rozwala stoły w świątyni kupieckiej chytrej gawiedzi… Wkracza w nasze życie przekraczając ściany, mentalność, czas… śmierć… Dlatego ten post smutny… "zostań z Bogiem, bo co ludzie powiedzą…???!" Też nie przekonał y mnie taki argument… Raczej "zostań z Bogiem… Bez względu na to co ludzie powiedzą…!!!"… Ale pokrzepiające jest to jak Ty jesteś blisko Boga… to jest niesamowite!!! Jak bardzo oddalając się… porzybliżyłaś się… Niesamowity paradoks… Zatrzymałam się nad tym artykułem, bo my z mężem rozważamy, czy nie podjąć decyzji o przyjmowaniu Eucharystii przez naszą 6 letnią córkę… Bo naszym celem jest całkowita komunia z Jezusem i życie w tej komunii… A mamy dojrzałe dziecko pełne wiary i to taka strata brak całkowitego zjednoczenia z Chrystusem w jedności w tym wymiarze…najważniejszym… Niesamowite jak mogą być różne podejścia do tych samych kwestii… Zdumiewające. Dziękuję Ci, że jesteś taka cudowna…i tak świadomie prowadzisz swoje dziecko… Ale jaka masz być…? Ja wierzę, że Bóg właśnie takich nas cudownych powołał po imieniu do życia i troszczy się o nas… Nie umiem już myśleć inaczej, bo On tak bardzo przemienił moje życie i takich cudów w nim dokonał, że nie mogę o tym nie świadczyć. Błogosławię Cię, pozdrawiam i życzę, abyś doświadczyła jak Pan jest wielki i jak bardzo Cię kocha. Pozdrawiam

        Marta
    2. Jeżeli chłopiec jako osoba dorosła będzie chciał wziąć ślub kościelny, to znaczy, że gdzieś w trakcie życia zacznie wierzyć w Boga (bo nie wierzę, że ktoś wychowany na mądrego człowieka, będzie chciał wziąć ślub kościelny, bo to ładnie wygląda / bo wszyscy biorą itp.). A skoro zacznie wierzyć, to te sakramenty będzie chciał wcześniej w trakcie życia przyjąć – i jako dorosły będzie mógł bez problemu.

      ala
    3. Ja nie rozumiem takiej hipokryzji. Mam pozbawić moje dziecko wyboru tylko dlatego, że wszyscy tak robią? Po za tym cofnijmy się jakieś 40 lat wstecz. W Polsce była komuna i jak większość wie niektóre osoby, które sprawowały pewne funkcje nie chrzciły dzieci ani nie puszczały do komunii. Takim przykładem jest moja teściowa, która chrzest, komunię i bierzmowanie przyjęła dopiero przed kościelnym ślubem- i nie był to WIELKI problem nawet na początku lat 90. Miała wybór i szanuję to. Ja mojego dziecka nie będę chrzciła i mdli mnie na samą myśl rozmowy po raz setny na ten temat z rodziną, bo to niestety nadal jest temat Tabu. Dzisiaj wszystkie uroczystości religijne zostały całkiem przysłonięte przez całą oprawę tego wydarzenia co bardzo mnie irytuje, bo nie lubię robić niczego na pokaz ani sprzecznego z moimi poglądami. My nie wierzymy i chociaż o samej religii- nie tylko chrześcijańskiej- wiemy dużo to nie czujemy żadnego powiązania. Nie czuję żebym krzywdziła tym moje dziecko. Jedynie mam nadzieję, że zdołam go wychować na świadomego człowieka, który sam będzie potrafił podjąć decyzję dotyczącą jego wiary.

      Karolina
      1. Ładny tekst, wrażliwe spojrzenie. W Kościele można do wszystkich wymienionych w tekście sakramentów przystąpić w sposób jaki odpowiada naszej wrażliwości na wiarę. Mam na myśli, że ani chrzest, ani Komunia nie muszą być wystawne zewnętrznie. Do Komunii dziecko może przystąpić wcześniej, bez rówieśników na Mszy Świętej tylko dla danej rodziny. Bez prezentów i wystawnego obiadu i kosztów. Kwestia wyboru i podjęcia prawnego, trochę większego wysiłku. Może rodzic też samodzielnie przygotować do tego. Sakramentów dla mody nie popieram.

        Klaudia
    4. Jeśli będzie chciał mieć šlub kościelny, to może w przyszłości wszystko "nadrobić". Sama byłam wychowywana w wierze w Boga, a jako dorosła osoba odrzuciłam tę wiarę. Tak samo syn autorki jeśli się zainteresuje, wustarczy, że pójdzie do księdza i może od niego wszystkiego się nauczyć. Zazwyczaj jako osoby dorosłe i tak "sprawdzamy" wartości, które nam przekazano za młodu.

      Kasia
    5. Co do tematu ślubu kościelnego, jeśli druga połówka będzie katoliczką a Jan ateistą (czy kim tam będzie chciał) to sakrament ślubu normalnie zostanie mu udzielony. To kwestia dwóch podpisów więcej na jednym papierze.:)

      Po drugie jestem katoliczką (wolę osobą wierzącą) chętnie przyjmę Jana na triduum by zobaczył, co jak i dlaczego:)

      Po trzecie, myślę że to bardzo zależy od regionu w jakim mieszkamy. Wpadnij na śląsk cieszyński/ do wisły itp. Ja dorosłam w regionie gdzie różnorodność religijna jest na porządku dziennym. I czytając myślę trochę wtf?! Tu dzieci jednego wyznania bawią się innym, tu pod jednym dachem są małżeństwa dwuwyznaniowe, z czwórką dzieci i jakoś problemów nie mają, które jak wychować. Nie mówię już o różnorodności w szkole. Znam dziewczynkę w piątej klasie, gdzie na 18 dzieci jest 9 wyznań i 2 ateistów,wszystkie ze sobą super współpracują, tak samo jak rodzice na wyjazdach i wywiadówkach. I nikt nikogo nie przekabaca na swoją religię:).

      Iska
    6. Nie da się dziecku pokazać wiary, w którą się nie wierzy. Na świecie jest masę wyznań idąc tym tropem trzeba byłoby dziecku pokazać wszystkie religie świata aby dokonało wyboru. U nas dziewczyny nie chodzą na religię, nie były ochrzczone starsza teraz także nie miała komunii. Uczymy ich w to co wierzymy oczywiście rozmawiamy o innych i o szacunku problemów póki co żadnych nie ma. Dla mnie nie pojęte jest, że w moim otoczeniu nawet 90 % znajomych nie chodzi do kościoła, nie trzyma się norm katolickich a dzieci i na religię i do komunii i chrzest tylko po to bo wszyscy tak robią. Dla mnie to zakłamane

      Andżelika
    7. co ty gadasz jak zapłaci to dostanie i nie móz ze nie bo tak jest ja zapłąciłam za chrzest dostałam bez spowiedzi bez karteczek, zapłaciłam za ślub bo mąż nie miał bierzmowania zapłaciłam i dostaliśmy wiec nie mów ze sie nie da kler to hieny na kase

        1. Mój syn w tym roku szkolnym ma isc do komunii, ale po pierwsze on nie chce, nie chce nawet chodzic na religię. W przedszkolu i pierwszej klasie nawet lubił religię, w drugiej już zastanawiał sie jak to wszystko możliwe. Interesuje sie nauką, fizyką i nie ma sensownego wytłumaczenia na wszystkie pytania dotyczące Boga, Jezusa itd. Po drugie w zeszłym roku poważnie zachorował i tak jak autorka wpisu tak samo ja wierzę tylko w medycynę bo schorzenie jest za bardzo inwazyjne i naprawdę jeszcze takie cuda jak wyrośnięcie nowego organu czy kończyny się nie zdarzyły. Na dodatek pewna pani bardzo wierząca powiedziała mojemu 8-letniemu synkowi że " Bóg go wybrał, Bóg chciał aby to on zachorował …" bo niby jest silny i takie tam inne " bzdury". Po tych słowach syn całkiem przestał wierzyć w Boga. Dodam że ja również przestałam wierzyć, mąż niby wierzący ale chyba ma wątpliwości. Do tego syn nie mize się stresować, ciagle przebywa w szpitalu więc nie ma hak "zdobyć" tych pieczątek z udziału na mszach szkolnych, niedzielnych itp. Mąż jest po rozwodzie, ma dziecko z pierwszego małżeństwa, mamy razem dziecko jakby nie bylo nieslubne, wiec " zyjemy w grzechu". Nie widzę sensu ani potrzeby aby moj syn przyjął Komunię tylko dlatego ze " Tak trzeba"

          Olka
    8. Dlaczego każdy musi mieć potrzebę wzięcia ślubu kościelnego?? Dlaczego akurat w kościele katolickim? Czy to naprawdę niektórym nie mieści się w głowie, że to nie dla każdego szczyt marzeń??
      Nie zwracam się do boga – w żadnym, nawet najtrudniejszym momencie. Nie wierzę w niego– nie rozmawiam z nieistniejącymi…
      Ale rozumiem, że to także trudne do pojęcia…
      Ręce opadają jak się czyta takie komentarze.
      Totalny brak trzeźwego spojrzenia – tylko jeden punkt widzenia właściwy.

      Kasia H
    9. Moja córka nie została ochrzszczona. Teraz ma 9 lat. Na religię dwa lata chodziła teraz już niechce… Powinna w maju 2020 iść do komunii. Nie pójdzie. Nawet niechce. Przez chwilę chciała bo prezenty… Ale rozmawiałam z nią i rozumie.. I nie jest dla niej to problem ze nie będzie prezentów i przyjęcia. Z mężem do kościoła nie chodzimy.. Córka też nie chce dlaczego miala bym ją zmuszać?
      Dlatego że inni idą? Bo tak trzeba?
      Znam mnóstwo ludzi którzy są ochrzszczeni u komunii byli a do kościoła nie chodzą a swoje dzieci posla bo tak trzeba. Nic nie trzeba

      Aga
      1. I ja mam to samo, my do kosciola nie chodzimy, syna tez nie zmuszam. Najpierw chciałam zeby poszedl do komunii, zamówiłam sale, myslalam kogo zaprosic ale teraz wiem ze to wbrew sobie i i wiem ze syn nie chce isc do komunii, więc nie pójdzie tylko dlatego ze" tak wypada". Jest ochrzczony, ale teraz to sam musi zrozumiec czym jest wiara i sam zdecydowac, ja za niego nie moge wybierac. Sama jestem nawet po bierzmowaniu, ale ślubu koscielnego bym nie chciala ,chociażby dlatego ze teść pił bil żonę i znęcał sie nad swoim synem( moim "mężem"), do kosciola chodzili razem jak przykladne małżeństwo na wszystkie mozliwe msze, a ona nie odeszla od niego choc dzieci ja prosily "bo co Bóg złączyl…" i co ludzie powiedzą. Paranoja
        Ale nikogo nie potępiam i nie wytykam, każdy ma prawo wyboru wiary, życia, szczęścia.
        I mam nadzieję ze mój syn i my- rodzice również nie będziemy wytykani. ( a tak na marginesie proboszcz mojej parafii i tak mialby problem z dopuszczeniem syna do komuni bo ochrzcic go nie chciał ponieważ mąż jest po rozwodzie( pierwszy ślub miał oczywiscie kościelny, więc my teraz zyjemy w grzechu, niewazne ze tworzymy szczęśliwą rodzine od 16 lat, wazne że wziął slub koscielny i po dwoch latach sie rozwiodl))

        Olka
    10. Żeby wziaść ślub w kościele nie musisz mieć sakramentów. Jeśli jedno ma sakramenty a to drugie nie ma żadnego to poprostu w czasie przysięgi nie przysięga na Boga. Problem się pojawia jak ma chrzest (bo rodzice ulegli rodzinie) i teraz na szybko musi nadrobić zaległe sakramenty.

      Honia
  2. Bardzo mądrze napisane i ja podpisuję się pod tym obiema rękami. Wspólnie z mężem ochrzciliśmy naszą córkę pod dużym naciskiem rodziny, czego bardzo żałuję- że posłuchałam ostrzeżeń o braku akceptacji, inności itd. Na dzień dzisiejszy jednak wiem, że kolejne dziecko już chrzczone nie będzie, a Komunii Świętej nie będzie, chyba że Samosia będzie chciała. Choć w ogóle nie praktykujemy, podobnie jak Wy już zaczynamy opowiadać trzylatce o Bogu (Bogach), by po prostu wiedziała. Najbardziej jednak chciałabym, by moja córka była dobrym człowiekiem, nieważne czy wierzącym…

  3. Dla mnie tez jest to nie pojęte . Mam kolegę , którego rodzice tez nie ochrzcili , nie miał komuni i bierzmowania . I kiedy kilka lat temu poznał kobietę swojego życia i był pewny ze chce ślubu kościelnego, bo jest właśnie to na całe życie , było mu bardzo bardzo wstyd , bo to wszystko robił w dniu ślubu …
    Wiec dla mnie jest do Pani egoizm a nie wybór dziecka .Decydowac to może dziecko 16/18 letnie …

    Mama
    1. Trochę się chyba pogubiłaś. Z jednej strony piszesz, że decydować może dziecko 16/18 letnie, z drugiej uważasz, że brak sakramentów to egoizm. Czyli według Ciebie wszyscy powinni chrzcić dziecko i prowadzić do komunii niezależnie od tego w co wierzą? Co ma to wspólnego z wiarą? Skoro wszyscy mają to robić, to jest to kwestia religii, czy czego? Dla mnie to jest dopiero niepojęte, bo zawsze mi się wydawało, że sakramenty przyjmuje się zgodnie z wiarą.

      Noemi Pawlak
      1. A co jeśli się wierzy w Boga ale nie w KK?
        Pochodzę z rodziny katolickiej, czytam i znam Biblię lepiej niż 95% katolików, których znam albo z którymi rozmawiałem na ten temat.
        Szczerze. Nie znam bardziej oszukiwanych i bardziej oszukujących się ludzi niż katolicy.
        Nic nie wiecie. Niczego się nie chcecie nauczyć czy dowiedzieć.
        Wiara dla Was to KK, czyli ksiądz, papież i wszystko co wymyślili a nie to co przekazuje Wam Bóg, Jezus i jego apostołowie w Biblii. Totalny brak konsekwencji i masakryczna ignorancja.
        Reasumując. Wierzyć w Boga (nawet tego samego co katolicy) to nie znaczy być katolikiem.
        P.S.
        brawo matkaprezesa 😉

        Waldek
    2. Dodam, że wiele osób nie wie, że można wziąć ślub kościelny jako osoba niewierząca. Warunek taki, że jedna z osób jednak musi być wierząca, wtedy osoba niewierząca uczestniczy w sakramencie jako 'towarzysz'. Nie wszystkie Kościoły takie śluby chcą dawać, ale warto wiedzieć, że jest taka możliwość.

      Kasia
  4. Dziękuję ci za ten wpis. My dzieci jeszcze nie mamy ale jak już się pojawią z pewnością nie będziemy ich chrzcić i wysyłać do komunii. No chyba że juz wtedy samo zadecyduje że chce. Damy mu wybór.
    Nie wyobrażam sobie robić coś wbrew swoim przekonaniom bo wszyscy tak robią. My byliśmy wręcz zmuszani do komunii. Tak było i juz. To już nie była wiara a bardziej nakaz społeczny.
    U nas w rodzinie tez są podziały są osoby które jak my nie wierzą i nas rozumieją. Są tacy którzy wierzą ale akceptuja. I tacy co na wieść że nie bierzemy ślubu kościelnego prawie zawału dostali 🙂
    Przykro mi tylko że jak zaczynam mówić głośno o tym że nie wierzę zwykle spotykam się z falą krytyki. A jak kościół w Polsce odbiera mi prawa to mam siedzieć cicho…

    Ewa
  5. A ja rozumiem. Rozsądny wybór. Rozmowa i propozycja bez narzucania.

    Jeśli chodzi o powyższy komentarz- kościół udzielając ślubu jest elastyczny. Sakramentów udziela w ciągu miesiąca. Wszystkich. I to jest w porządku? Mam znajomych, którzy komunie i bierzmowanie dostali w 2 tygodnie bo 'żona chciała kościelny. Nie uważam by było to w porządku,ale chodzi mi o to, że nie jest to argument. Ślub można wziąć cywilny. Jeśli dzieci Noemi będą chciały przyjąć sakramenty-przyjmą je. Będzie to ich dorosła i przemyślana decyzja.

  6. Jestem wierzaca i zawsze dla mnie największą obłudą ludzką było i będzie chrzest dziecka, bo inni tak robią i komunia, bo wypada. Podczas chrztu przysięgam wychowywać dziecko w wierze, jak ktoś przysięga, a nie wierzy, to pytam po co to wszystko? Zatem szanuję Wasz wybór, jest to uczciwe podejście. Jedyne,co mi się nie podoba to określenie "tolerować" ludzi wierzących. Trochę ma to dla mnie wydźwięk negatywny. Szanujmy zwyczajnie poglądy i inność, odmienność innych od nas samych, co oczywiście jest czasem trudne. Pozdrawiam!

    Kornelia
  7. Bardzo, baardzo rozumiem i cieszę się, że coraz więcej osób wybiera taką drogę. Ja też podjęłam taką decyzję 17 lat temu i nie żałowałam jej w żadnym momencie. Co więcej, mój syn również. W przedszkolu chodził na religię (rel. prawosławna), bo chciał, potem w szkole podstawowej również bo miał fajną panią ale w gimnazjum już nie chciał. Czas komunii, podobnie jak u Noemi minął bez bólu. Normalnie. Było trochę pytań ale wystarczyło wyjaśnić. Myślę, że jesteśmy coraz bardziej świadomi jako społeczeństwo i tym sobie tłumaczę to, że moje dziecko nigdy nie spotkało się z odrzuceniem, komentarzami itp ze strony dzieci, kolegów w związku z brakiem chrztu. Wręcz czuł się wśród nich "wyjątkowy". Większe problemy z akceptacją miała bliska rodzina ale też już dała spokój 🙂

    Mila
  8. To bardzo mądry i bardzo potrzebny wpis. Nie rozumiem jak można argumentować konieczność przystąpienia do komunii. Przecież takowej nie ma, a dziecko, które sakramentu nie przyjmie nie jest wcale krzywdzone. Jasne, może będzie chciał…i przecież będzie mógł, jako dorosły. Presja społeczna związana z sakramentami jest ogromna i dla mnie osobiście niezrozumiała. Wielu deklaruje się jako ludzi tolerancyjnych i wyrozumiałych, jednocześnie wyrażając dość zaściankowe poglądy. Często stawia to rodziców ( ludzie bądź co bądź dorosłych i odpowiedzialnych) w niezręcznej sytuacji. Ja gratuluję Wam odwagi. Bo ciężko się postawić i nie ugiąć, szczególnie, kiedy nacisk jest od strony najbliższych. Mam nadzieję, że my jeśli będziemy w podobnej sytuacji, również będziemy w stanie tego dokonać. A to "wyśmiewanie" jest szeroko demonizowane. W naszym gronie są dwa przypadki dzieci, które nie przystąpiły do komunii. Żadne z nich nie spotkało się z odrzuceniem rówieśników. Jedni rodzice zorganizowali córce w ten dzień uroczysty obiad dla ich trójki, drudzy przeszli obok tego normalnie. Obyło się bez żadnych nieprzyjemności wobec pociech. Ale rodzice swoje oberwali (od innych dorosłych).

    Ada
  9. Ja bardzo nie chciałam chrzcić syna – wierzę w Boga, ale nie w religie, Kościół, irytuje mnie przymus chodzenia na mszę po kolekcję podpisów, żeby dostać kolejny sakrament. Sama nie mam bierzmowania, mamy z mężem ślub cywilny, do kościoła nie chodzimy, a święta obchodzimy, bo tradycja, a nie wiara. Ale mąż się uparł, że on jest ochrzczony i jego dziecko też ma być ochrzczone. Do tego nacisk jego rodziny, mojej rodziny no i w sobotę "ten wielki dzień". Jedyne co zyskałam, to chrzest na rok, a nie w pierwszych miesiącach życia – miałam nadzieję, że moje argumenty przekonają męża, ale się nie udało, ktoś musiał odpuścić. Ale wiem, że syn nie będzie wychowywany w wierze katolickiej. Będę go uczyć o wszystkich wyznaniach, pokazywać różnorodność świata i kultur. Tak jak napisałaś – żadna wiara czy jej brak nie gwarantuje, że człowiek będzie dobry lub zły. Mi zależy, żeby mój syn był dobry, tolerancyjny i szczęśliwy, wierzący niekoniecznie.

    Niki
  10. Jestem osobą głęboko wierzącą i mam paru znajomych, którzy ochrzcili dzieci, bo teoretycznie oni też są wierzący. Dzieci były w Kościele raz – na własnym chrzcie i może 2 czy 3 razy na czyjejś uroczystości. Oczywiście pretensji mnóstwo przy dokonywaniu formalności związanych z sakramentami, po co to i na co.. i jeszcze do spowiedzi trzeba iść i wtedy ja zapytałam po co oni te dzieci chrzczą? Nie modlą się, nie uczestniczą we mszach świętych, nie przyjmują komunii, nie mówią dzieciom nic o religii/ religiach, śmieją się ze mnie, że ja taka wierząca i np. w Wielki Piątek nie pójdę na imprezę. I nagle wielkie zdziwienie.. jak ja mogę pytać po co chrzczą dzieci!? Mogę, bo jestem tolerancyjna i uważam, że lepiej nie chrzcić i wychowywać dziecko bez wiary w Boga, niż ochrzcić i nie dawać żadnego przykładu dzieciom i nie pielęgnować w nich wiary. Obłuda, obłuda, obłuda. Po co? Skoro jest wybór :-).

    Ewelina
  11. Katolicy, bez obrazy, ale często uważają, że istnieje tylko katolicyzm, prawosławie i świadkowie Jehowy. Nawet nie wiedzą, że są też baptyści, luteranie, protestanci itp Wszyscy są chrześcijanami. Ale nie wszędzie jest chrzest, komunia, bierzmowanie. Kocham Boga, jest Wielką Wartością w moim życiu, ale nie jestem katoliczką i nie ochrzczę moich dzieci, nie poślę ich na religię, do komunii. Będą chodzić na szkółkę niedzielną. Będę je uczyć kochać, wybaczać, szanować. Chcę, by znały Biblię, Słowo Boże. Co do komunii, to rodzina żartuje, że oszczędzi trochę kasy, bo mam bliźniaki 🙂 a tak na poważnie, wydaje mi się, że ważna jest szczerość. Mam koleżankę, która nie wierzy "jakoś specjalnie" ale przed ślubem do spowiedzi poszła, świadomie okłamała księdza "bo co mu do tego", byle tylko wziąć ślub kościelny. Nie osądzam jej, presja otoczenia. Współczuję ludziom, którzy boją się przyznać do swojej wiary lub niewiary. Ja przyznaję, ufam i wierzę 🙂

    Ewa
    1. Nie wiem czy zdanie "wiara w domu była" jest odpowiednie. Osobą, która mi wpajała wiarę była głównie moja babcia. Moi rodzice nie chodzili ze mną do kościoła, nie modlili się. To robiła ze mna tylko babcia. A co do tego co zaważyło to nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, bo podejrzewam, że nałożyło się na to kilka czynników.

      Noemi Pawlak
  12. W tym tekście nie ma tego zawarte, a chciałbym wiedzieć jeśli to możliwe, czy Ty jesteś osobą ochrzczona, z bierzmowaniem, komunia, od zawsze nie wierzysz w Boga jakiegokolwiek czy od kilku lat, bo akurat w tym tekście aspekt Twój i Twojego męża jest pominięty. Może kiedyś już o tym pisałaś?

    Paulina
    1. Jestem osobą ochrzczoną z komunią. Do bierzmowania nie poszłam, bo nie chcialam, rodzice to uszanowali. Z perspektywy czasu nie wiem czy ja kiedykolwiek w tego Boga wierzyłam.

      Noemi Pawlak
  13. To ja chciałabym coś sprostować. Otóż, jeśli dziecko nieochrzczone w dorosłym życiu spotka partnera i RAZEM zdecydują się zawrzeć związek małżeński w kościele to o matulu! Przecież mogą!! Jeśli jedno jest wierzące a drugie nie to mogą to zrobić! Radzę głównie z sympatii aby nie siać herezji i zapoznać się z prawem kanonicznym (tak to się chyba nazywa). A "zrobienie" wszystkich sakramentów (ze względu na poglądy mam nadzieję a nie na presje ze strony społeczeństwa) to można nawet w jednym dniu. Można, mam taki przykład wśród znajomych. Także polecam tym osoba, które tak żarliwie modlą się i słuchają kazan (również o tolerancji, bo wiara chrześcijańska uczy tolerancji) o uszanowanie czyiś wyborów.

    Taka ja
  14. Bardzo fajnie napisane. Ja osobisdie synka chrzcze i wcale nie dziwi mnie fakt iz dzieci w dziesiejszych czasach nie orzyjmuja pewnych sakramentow jak wyzej jedna Pani napisala, ze jje kolega orzyjap. Wszystkie sakramenty w dniu slubu czyli byl to jego świadomy wybor 🙂 ale ja mam inne pytanie oczywiście jesli jest zbyt osobiste prosze nie odpowiadax czy Pani rodzice obdarowali Pania jakism. Sakramentem chrztu lub komunii i jesli tak to jak sie w takiej sytuacji Pani z tym czuj?

    Ola.
  15. Brawo! Jestem tego samego zdania. Pieknie to wszystko ujełaś 😊 Nie chrzcilam syna i nie mam takiego zamiaru. Jestesmy rodzina “mieszana “ synowi nie wpajamy zadnej z naszych religii aczkolwiek jezeli kiedys zapyta a napewno nadejdzie ten czas my jako rodzice go uswiadomomy. Mysle ,ze jak dorosnie to sam zadecyduje. Brawo dla Jasia za to ,ze jest tak wspaniałym chłopcem 👏 Pozdrawiamy 👋

    Klaudia
  16. Masz bardzo mądre i zdrowe podejście. Ja, mimo, że sama nie chodzę do kościoła, pewnie jak będę miała dzieci, to je ochrzczę – choćby ze względu na rodziców (przyszłego) męża, którzy są wierzący i na pewno będą chcieli pokazać wnukom świat kościoła katolickiego, a ja nie mam nic przeciwko. Oczywiście, jeśli będzie to w granicach rozsądku, a nie na zasadzie zmuszania 🙂

  17. Przeczytalam kilka komentarzy o tym, że co zrobią ci nie ochrzczeni kiedy przyjdzie do ślubu kościelnego? Oczywiście mogą wziąść ślub kościelny z osobą wierząca! Polecam wszytkich katolików zapoznać się z prawem kościelnym naszej Religii, a potem wypowiadać się na ten temat! Najgłośniej kraczą Ci co nie mają bladego pojęcia o tym co mówią. Katolicy…..

    Marlena
  18. Wierzę w Boga, im jestem starsza tym nawet bardziej, ale do instytucji kościoła z roku na rok mam coraz dalej… Poza większymi świętami nic mnie tam nie przyciąga, a kazania kleru czasami wręcz odpychają. Dzieci ochrzciłam, ale uważam, że podobnie jak te nie ochrzczone, moje też mają wolny wybór. Chrzest to przyjęcie do kościoła, ale nie żadne kajdany, które łączą nas z nim na zawsze i nierozerwalnie. Zdecydowanie ważniejsze jest to, jak dziecko wychowamy, a nie ile mu zorganizujemy sakramentów. Wasza decyzja jest słuszna i logiczna, skoro sami nie jesteście wierzący.

    Matka po przejściach
  19. Tekst moze i trafny ale czuje takie troche pierdu pierdu ciagle o tym samym.
    Ja jakos super wierzaca nie jestem ale ochrzcilam dwoje dzieci posle je do Komunii a blizek sakramentu biezmowania dam in zdecydowac czy chca czy nie.
    rozumiem ze chlopcy nie sa ochrzczeni ? Ale swieta bozego narodzenia i wielkiej nocy obchodzicie zachowujac wszelkie obyczaje ? Albo sie wierzy i idzie w to albo sie nie chrzci nie posyla do Komunii i nie obchodzi katolickich swiat.

    Ryjka
    1. Jeśli chodzi o obchodzenie świąt – bardzo proszę o zapoznanie się z tym, skąd kościół zaczerpnął "inspirację". Okazuje się, że obchodzimy więcej pogańskich obrządków, niż nam się wydaje 🙂

      Poza tym kocham logikę, że dam wolną wolę przy bierzmowaniu. Nie – chrzest i komunia to narzucenie tego, w co ma dziecko "wierzyć". Wczoraj byłam na komunii w mojej rodzinie, rozmawiałam z obecnymi dziećmi, większość z nich nie wiedziała, o co chodzi w tym wydarzeniu, oprócz strojenia się i prezentów.

      Myślę, że syn właścicielki bloga ma większe pojęcie o religii, niż niejedno "wierzące" dziecko w jego wieku…

      Ruda
  20. Noemi czapki z głów!! Szacun za ten tekst! Jestem hm wierząca ale kiepsko praktykująca! I nie naciagam "jak trwoga do to Boga" córka też ochrzczona, ślub kościelny wzięty co prawda bez pompy ale bardziej z racji tego że teściowa nalegała bo wg.niej "tak wypada"! No ale odnośnie komuni św.masz lepiej poukładane w głowie niż nie jeden pseudo dewota.. Nie cierpie tego sakramentu bo to się zrobiła z tego tak jak mówisz komercja i liczą się tylko prezenty!!!! Nie sam sakrament!

    Magdalena
  21. "Niestety wszystkie osoby z rodziny, które mocno nas namawiały na ochrzczenie dziecka, nigdy nie podjęły się by uczestniczył z nimi w mszach świętach, mimo iż wielokrotnie dawaliśmy jasno do zrozumienia, że jak najbardziej jesteśmy do tego przychylnie".

    Dokładnie to samo u nas, osoby które tak bardzo potępiały nasz wybór nawet zachęcone nie chcą tej wiary przybliżyć 🙂

    Gdy mówiłam rodzinie, że chrzcic córki nie bedziemy osoby oburzone nie potrafily podać po chociaż jednym argumencie dlaczego chrzcić dziecko trzeba…

    Pati
  22. Ja też nie mam kupę znajomych co nie chrzcili dzieci, nie podchodziły do sakramentu komunikacji świętej bo rodzice byli nie wierzący i tak decyzję podjęli, i ja nic nie mam do tego każdy rządzi swoim życiem tak jak chce… Ale nie rozumiem jednego… jesteście nie wierzacy, to bądźcie w tym konsekwentni, dlaczego obchodzicie święta Bożego Narodzenia ? Dlaczego obchodzicie Wielkanoc…ubieracie choinkę, idziecie na kolację wigilijną i siedzicie przy stole w święta które się obchodzi dla Boga i z Bogiem,. Tylko to mnie zastanawia 😉

    Aneta
    1. Tłumaczenie po raz setny tego samego już mi się powoli nudzi. Ja tego dnia nie robię nic religijnego. Choinka nie jest chrześcijańska, jest pogańska. Jak usiądę i zjem kolacje z rodziną nikomu się krzywda nie stanie. Ja się wtedy nie modlę i nie chodzę do kościoła. Nie obchodzę tego czasu duchowo.

      Noemi Pawlak
  23. Pochodzę z rodziny katolickiej, mój mąż nie, ale jest chrześcijaninem. Nasz syn nie był chrzczony, za dwa lata nie pójdzie do komunii. Ale o Bogu mówimy, modlimy się i wierzymy. Natomiast Kościół Katolicki to dla nas nic innego jak instytucja, dlatego nie chcę by Kuba brał w nim jakikolwiek udział. Nie przejmuję się zdaniem innych, mam nadzieję, że tak jak u Twojego syna-nikt nie zrobi mu przykrości.
    Pozdrawiam

    Kasia
  24. Jestem prawosławna i w tym chrześcijańskim wyznaniu (drugim w PL po rzymskim katolicyzmie) na chrzcie dziecko od razu dostaje w gratisie bierzmowanie. Do Komunii rodzice noszą dziecko od chrztu. Pierwszą Spowiedź dzieciakom zaleca się przed pojsciem do szkoły podstawowej, ale nie jest to uregulowane konkretną datą- raczej tłumaczy się, że jeśli dziecko jest świadome pojęcia grzechu, powinno zacząć chodzić do spowiedzi. No i nie ma grzechów śmiertelnych- jeśli żałujesz, wybacza się wszystko. Dzieci jakoś nie płaczą, że nie idą do Pierwszej Komunii, chociaż idąc za trendem rodzice zaczęli celebrować trochę tą Pierwszą Spowiedź.
    Księża nie zaglądają do łóżka tłumacząc, że to miejsce żony i męża, a nie osób trzecich. Polecam polski kościół prawosławny, o wiele lagodniejszy i bez hipokryzji, porównując do katolickiego (jeżeli się wierzy w Boga).
    Noemi, gratuluję trzymania się swoich wartości. Szacun.

    Paulina
  25. "Jak możesz kochać Boga, którego nie widzisz nie kochając bliźniego stojącego tuż obok?" Bardzo podoba mi się to pytanie i zadaję je każdemu wierzącemu, który próbuje przy mnie wyżywać się na innych. Jestem osobą wierzącą i uważam, że Wiara to łaska. Albo ją otrzymasz, albo nie. Nie zwalnia Cię to jednak od bycia DOBRYM. Po prostu, zwyczajnie dobrym… 🙂 pozdrawiam

    Natalia
    1. Też słyszałam dobre rzeczy o kościele prawosławnym. Ja z kolei jestem luteranką i też bardzo lubie swój kościół. Nie ma tam dogmatów, wiara jest oparta tylko na Biblii, nie modlimy się do świętych, ksiądz może mieć normalnie rodzinę i kościół idzie z duchem czasu – pozwala na antykoncepcję i in vitro (żeby w XXI wieku tego zakazywać?!Horror….) ślub można wziąć tylko cywilny bo małżeństwo nie jest sakramentem i księża nie zaglądają ludziom do łóżek. Konkubinat też nie jest grzechem, podobnie jak pigułka "dzień po". Luteranie mają konfirmację w wieku 16 lat – to jest takie bierzmowanie i pierwsza komunia w jednym, ale dla mnie świetny pomysł. Uważam że komunia w wieku 9 lat jest złym pomysłem, te dzieci są za małe by zrozumieć o co chodzi w tym sakramencie. Uważam że Marcin Luter miał sporo racji rozpoczynając reformację.

      Loniuszka
  26. Bardzo szanuje takich ludzi. Jest masa hipokrytów śmiejacych się z tych wierzących ale jak przychodzi co do czego to ślub kościelny, dzieci chrzczone, przystępują do komunii… nie chodząc wcześniej niż ten wymagany rok przed sakramentem do kościoła, bo rodzicom się nie chciało. Moja dalsza koleżanka poszukiwała przez facebooka chętnych do pójścia za nią i męża do spowiedzi w celu zdobycia podpisu przed chrztem ich synka. To ja się pytam po ciul chrzcicie syna? Bo teściowa kazała. Witki opadają…
    Szanuje za własne przekonania i obstawanie przy nich murem.

    Karola
  27. To ja się może wypowiem z drugiej strony;) jestem wierząca, powiedziałabym że naprawdę duchowo jestem blisko Boga i uczestnictwo we wszelkich obrzędach jest dla mnie bardzo ważne. I osobiście nie wyobrażam sobie nie ochrzcić własnego dziecka. Ale patrząc na Waszą postawę to mam ochotę przybić Wam piątkę;) z tego powodu że nie jesteście hipokrytami, bo tak naprawdę to bardziej "przeszkadzają"mi osoby które nie wierzą, gdzieś mają nauki kościoła, wyśmiewają się z tego a mimo tego chrzczą bo tak wypada lub ślub kościelny biorą bo tak uroczyście wygląda. Dlatego brawo że idziecie za głosem serca bo inaczej to nie byłoby fajne. A apropo takich dzieci jak Jaś w szkole. U nas w gimnazjum w klasie był chłopak który był Świadkiem Jehowym. Oczywiście nie chodził na religię, co te ponad 10 lat temu i na wsi mogłoby się wydawać niewyobrażalne. Mimo to przez całe 3 lata nikt nie zrobił mu przykrości ze względu na wiarę, wprost przeciwnie był bardzo lubiany. Może dzięki temu że ani my ani on nie narzucaliśmy sobie nawzajem wiary. W ogóle nie patrzyliśmy na niego przez ten pryzmat I tak powinno być. Pozdrawiam;)

    Małgorzata
  28. Według niektórych osób, trzeba iść do komunii, żeby wziąć ślub kościelny… bo ksiądz takiej osoby nie dopuści do ślubu…
    A czy komunia sama w sibie też nie ma jakiegoś znaczenie? Jeśli chodzi tylko o to, żeby pójść do bierzmowania, a potem wziąć ślub, to spłycacie religię. To brzmi bardziej niż polska tradycja, a nie religia. A sama komunia to dla wielu ogromny biznes.
    P.S. Jest jeszcze ślub cywilny
    P.S. Świetny blog, będę na niego zaglądać. Jesteś tolerancyjną ateistką, a takich osób nie spotyka się często.

    Kasia
  29. Świetny wpis! Popieram Cię w 100%, sama nie zostałam ochrzczona, nie uczęszczałam na lekcje religii przez cały okres kształcenia, nie podchodziłam do komunii oraz bierzmowania.. I co? I przez wartości wpajane przez mamę czuję się o wiele lepszą osobą, kierującą się wartościami, które wydaje się, że społeczeństwo zatraca, ponieważ wszystkie sakramenty wiążą się już nie z religią, a z prezentami i wyprawianiem przyjęć.. wszystko zostaje spłycone do materialnych wartości.. Główna wina leży po stronie rodziców "chrześcijan", pokazują jak bardzo są prymitywni, nie szanują inności, często pewnie nie świadomi mocy swoich słów wypowiadanych przy dzieciach, które przecież chłoną wszystko jak gąbka..

    Obawiam się, że w przyszłości sama będę borykała się z takimi problemami ze strony teściów.. ale nie zamierzam się ugiąć, i trzymać się moich twierdzeń dotyczących wychowywania dzieci 🙂

    Kamila
  30. Co do ślubu kościelnego, jesli w przyszłości jego partnerka będzie chciała taki ślub to przeciez osoba wierząca może wziąć ślub kościelny bez problemu, będzie to ślub jednostronny. Wcale nie musi się chrzcić, przyjmować komunii i bierzmowania.

    Magdalena
  31. Dziekuję za ten artykuł. Mam mnóstwo wątpliwości, rodzina naciska .Moi chłopcy sa w pierwszej klasie i tez nie chodzą na religie i do komuni nie pójdą. Intuicja mi podpowiada,że to dobry wybór mimo wielu niepokojów , które mnie nachodzą. Chłopcy są w różnych klasach i w każdej po troje dzieci nie chodzi na religie. Nie ma żadnej dyskrymnacji. Chłopcy przez kilka miesiecy chodzili na religie, dałam im wybór. Po czym stwierdzili, że jest nudno i już nie chcą. Jeszcze prawie dwa lata…a potem myslę rodzina nam odpuści…

    hania
  32. Świetny tekst. Zgadzam się z tobą w 100%pomimo, że cała swoją 3 ochrzciłam i moje 2 dziecko w tym roku idzie do komuni. Syna nie zmuszałam do komuni i tak samo postępuje z córką. Od 5 lat mieszkamy w Niemczech i tutaj również dzieci uczęszczają na religię i język polski. Ale podkreślam, same tego chcą. Moze chcą tego bo nie ma otoczenia, które by do tego przymuszała? Nie wiem. Lekcje religii również wyglądają zupełnie inaczej, nawet nauczanie przed komunia jest zupełnie inne. Księża nie zmuszaja do nauki modlitw bo inaczej nie pujdziesz do komunii. Od początku twierdzą, że przecież się wkoncu naucza. Do kościoła również chętnie chodzą, spotykają się wtedy również ze znajomymi. Tutaj również doświadczają innych kultur i religii. Mają znajomych zarówno muzułmanów, ewangelików i protestantów. Kolor skóry jest dla nich bez znaczenia. Różnorodność językowa również. Rodzice uczestniczą z dziećmi komunijnymi w lekcjach religii, wszystko po to żeby mogli sobie przypomnieć co to jest ta cała komunia. I tak jak potrafię w miarę przygotować swoje dziecko do 1 komuni tak decyzję o bierzmowaniu podejmą sami. I tak jak tutaj nie boję się przyznać i otwarcie mówię, że wierzę w Boga ale w instytucje kościoła już nie tak w Polsce spotkałam się z nagonka. Polska to kraj katolicki i pod względem wiary zacofany. Mogę śmiało powiedzieć, że to kraj kościelny, który już dawno zapomniał czym jest wiara.

    Lena
  33. Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką. Ze wszystkimi konsekwencjami. Pragnę wszystkim, którzy naciskają na konieczny chrzest i dalsze sakramenty przypomnieć, że do chrztu małego dziecka jest konieczna wiara rodziców. Inaczej ten sakrament jest po prostu nie ważny. Może lepiej przestańmy się wypowiadać za kogoś, bo zrobimy więcej złego niż dobrego, a pokażmy jako chrześcijanie, że ważna dla nas nauka Chrystusa i najważniejsze przykazanie miłości. To trudniejsze, niż straszenie jakimiś konsekwencjami w przyszłości. Lepiej, że dziecko nie zostało ochrzczone . Jeśli wiara stanie się dla niego ważna, przyjmie ten sakrament świadomie, w takim momencie w jakim uzna, że mu to potrzebne. A rodzicom gratuluję odwagi i zdrowego rozsądku.

    Gośka
  34. Jak ja Ci zazdroszczę, że nikt nie zmuszał Cię do ochrzczenia dzieci… Bo straszenie brakiem sakramentow czy nieszczęściem dziecka bez komuni to maly Pikuś. Gorzej jak sa szantaże i wypominanie że jak z nimi mieszkasz to żyjesz według ich reguł i wierzeń. Uwierz na słowo…

    Mam takie samo zdanie jak Ty. Na religię go puszcze w przedszkolu żeby mógł sam sie przekonać jak to wyglada. Mimo, że sama nie wierzę jemu staram sie wszystko tłumaczyć i uczyć tolerancji. Do kościoła nie chodzę ale też młodemu nie zabraniam. Zabieram go na różne uroczystości itp alee nie na pokaz i nie na siłę. Do komuni nie pójdzie. Jak będzie chciał żyć w TEJ wierze to sam zdecyduje i nadrobi to do czego rodzice go hmmm -> nie zmusili? 😉
    Szacun za trzymanie się jednej ścieżki, która wg Was jest właściwa. Niewiele osób wykazuje się odwagą mówienia o swojej niewierze jednocześnie pozostając tolerancyjnym w stosunku do innych ludzi wyznających i wierzacych w inne wartości.
    Super tekst. Dziękuję Ci za niego.
    Pozdrawiam

    Czarna Owca
  35. Ja mam z tym problem. Jestem niewierząca moj partner wierzący ale niepraktykujący. Syna ochrzcilismy teraz pora na córkę. Ja dzieci chrzcić nie chciałam mój narzeczony tak. Szczerze mówiąc nie wiem co dalej. Jak mamy je wychowywac? Nie wyobrażam sobie co niedziele chodzic do kościoła i uczyć o czymś co według mnie nie istnieje.

    Cynizm
  36. Ciężki temat..dla mnie bardzo osobisty. Dwa, prawie już trzy lata temu kiedy na świat przyszedł mój syn, długo zastanawialiśmy się nad chrztem. Nie praktykujemy, jest mi coraz dalej do tej obłudnej instytucji i nie chce mieć z nią nic wspólnego. Gdy zaczęliśmy rozmawiać o tym z bliskimi, część tak jak piszesz uszanowała naszą decyzje. Ale to co przeszłam ze strony własnych rodziców..było koszmarem. Każda rozmowa kończyła się łzami, wymuszaniem a nawet sięgała szantażu emocjonalnego. Bardzo bolało. Takie to było chrześcijańskie..

    Natalia
  37. Dla mnie świadoma postawa ateistyczna, w tolerancji do innych religii jest o niebo (haha) lepsza, niż ślepe klepanie pacierzy, posyłanie dzieci do komunii "bo co rodzina powie" i brania ślubu kościelnego wbrew swojego sumienia, ale dla "świętego spokoju". Czy te wszystkie "wierzące" osoby, naprawdę w Boga wierzą, zgłębiają Biblię czy inną świętą księgę i świadomie żyją według przykazań? A ile jest w tym kultury, tradycji i lęku i może konformizmu żeby niczego nie zmieniać.
    Sama nie ochrzciłam dziecka. Usłyszałam, że jestem odważna. A ja po prostu nie chcę być hipokrytką i żyć wg własnych zasad.

    Malgonata
  38. Wczoraj mój syn przyjął sakrament Eucharystii. Jestem osobą wierząca i praktykująca. Starałam mu się oszczędzić całego tego cyrku związanego z przygotowaniem. Tak cyrku – bo w naszym przypadku inaczej tego nazwać nie można. Ksiądz w parafii to płytki i niedobry człowiek. Nie znosi żadnej krytyki i nie liczy się ze zdaniem innych. Wyprasza rodziców z małymi dziećmi bo przeszkadzają mu w prowadzeniu mszy. Klamie w żywe oczy. Nas jako rodziców potraktował z buta. Szczęśliwie lekcje religii miał z nimi katecheta, który okazał się ciepłym i dobrym człowiekiem.
    Po tym wszystkim mocno się zastanawiam nad sensem istnienia tej instytucji. Rozumiem w pełni rozgoryczenie i żal tych, którzy z kościołem nie chcą mieć nic wspólnego. Mnie jako osobę wierzacą boli to podwójnie. Bo przecież nie tak powinno być. Czuję ulgę, że jest już po, a jednocześnie wstydzę się, że tą ulgę czuje. Nie tak miało być. Jest mi tak strasznie przykro…

    Natalia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.